Jakiś czas temu zrobiłem coś o czym marzy wielu z Was, ale większość nie ma odwagi, by podjąć wyzwanie.
Okazuje się, że i ja facet z pozornie silną osobowością, wpadłem w potężną pułapkę.
Osiem lat goniłem za szczęściem jak lis za królikiem uwiązanym na patyku w nieustannym poczuciu, że szczęście jest gdzieś blisko, ale jeszcze nie na tyle, by móc się nim delektować jak wisienką na torcie, która wieńczy dzieło.
Dostawałem zadyszki, nie miałem czasu na nic, nie miałem go dla przyjaciół, ale co najważniejsze nie miałem czasu dla siebie.
Praca, dom, praca, dom i tak bez końca. W tym wszystkim uciekałem w sen. Bez przerwy chodziłem śpiący. Obiecywałem sobie, że jeszcze rok, potem kolejny i będę miał wystarczająco dużo środków, żeby móc o sobie powiedzieć “dobrze sytuowany i zabezpieczony finansowo na przyszłość”.
Efekt jest taki, że 8 lat pogoni za “szczęściem” minęło w mgnieniu oka. Ja jestem o 8 lat starszy. Wiele zyskałem, coś na pewno utraciłem. Czy czegoś żałuję? Tak, tego, że po drodze nieświadomie ( bo nie przypominam sobie świadomych sytuacji ) zraniłem kilka osób ważnych i mniej ważnych dla mnie i pewnie dziś postąpiłbym w kilku sytuacjach inaczej. Jeżeli chodzi o mnie, moje życie, drogę do realizacji planów, niczego nie żałuję, bo przemierzyłem cały ocean i bogatszy jestem o bezcenne doświadczenia.
Milionerem nie jestem, a do normalnej egzystencji mam i w zasadzie wcześniej miałem wszystko co mi potrzebne.

Opętany szałem zakupów podczas wyprzedaży w wielkich galeriach handlowych kupowałem ciuchy za grosze.
Przy trzynastej parze jeansów upolowanych za przysłowiowe 30 zł z których większość wisi jeszcze z metkami w garderobie i piętnastej parze butów zacząłem się zastanawiać po co mi to wszystko? I tak wiadomo, że chodzi się w dwóch, trzech ulubionych.
To tylko przykład jednej z pułapek w jakie nieświadomie wpadałem.
Tak naprawdę całe życie można przegrać zatracając się w bezcelowej pogoni za niczym, bo dla wielu celem jest “mieć”.
Mieć cokolwiek…Nowy telewizor, samochód, albo do niczego nieprzydatne buble kupowane w amoku w hipermarketowych koszach oklejonych napisem wyprzedaż.
Dobrze, tylko technika pędzi z prędkością światła i za chwilę nowe stanie się starym. Wtedy kolejna pogoń za pieniądzem, żeby mieć nowocześniejsze.
Tak to wygląda w praktyce. Wszystko nowe, bo stare się starzeje, a razem ze starym starzeją się nasze organizmy,
ale o tym ostatnim bez względu na to ile się powie- po chwili nikt nie pamięta i tylko lustro czasami szczerze patrzy w milczeniu w zmęczone oczy za każdym razem przypominając, że zostało coraz mniej czasu.

Postanowiłem bardziej być niż mieć, bo tylko wtedy realnie mogę coś zyskać, o ironio, także materialnie.

Nowy rok zaczął się dla mnie wyjątkowo dobrze, głównie dlatego, że diametralnie zmieniłem sposób myślenia prawie przestawiając prawą półkulę na lewą i odwrotnie.

Po 20 latach wahania się i dziesiątkach chorób wreszcie wyciąłem migdały. Była to ważna i odważna decyzja.
Nosiłem w sobie coś co było odrębnym bytem. Obcym, złym i siejącym spustoszenie w organizmie. Strach przed zmianą głosu, przed bólem, powodował że trwało tak długo.

To proces zmian, który rozpocząłem z jakimś wewnętrznym spokojem i przekonaniem, że nie utonę.

Chwilę po powrocie ze szpitala z dnia na dzień rzuciłem pracę, służbowe mieszkanie, zakończyłem trudny i ważny związek z ważną dla mnie osobą i…wyprowadziłem się z miasta w którym spędziłem 8 ostatnich lat.
Wydawało mi się, że sukces zawodowy jest uzależniony od życia w stolicy, ale jak się okazało absolutnie nie.
Sukces będzie tam gdzie ja będę, bo noszę go w sobie. Jeżeli jest poza mną, zależny od czegoś, albo kogoś to to nie jest ten sukces o którym myślę.

Kim teraz jestem?
Tym kim byłem do tej pory z tymi samymi pomysłami w głowie i zupełnie nową przestrzenią na nowe, zdrowym organizmem i dobrą energią.
Gdzie jestem i gdzie będę?
Wszędzie tam gdzie mnie zechcą, gdzie wyobraźnia mnie zaniesie i gdzie będzie mi dobrze.
Z czego żyję?
Z moich cudownych pasji, mam ich wiele. Każdy coś potrafi, ale nie każdy zdaje sobie sprawę z tego jak wielki potencjał posiada.

Wszechświat słucha, a słowa i myśli mają potężną moc.
Nie będziesz umiał jeżeli Twoją mantrą będzie “nie potrafię”. Istota ludzka jest wszystkim i posiada wszystko. Do egzystencji nie potrzeba zagracających życie klamotów, którymi zawalamy mieszkania, piwnice i garaże. Kiedy przychodzi choroba, albo kres, klamoty zostają. Najczęściej lądują na śmietniku zaśmiecając ziemię tym, którzy po nas zostaną. Na drugą stronę człowiek zabiera wspomnienia, to czego się nauczył podczas życia, to jaki był dla siebie i innych i jak bardzo się rozwinął duchowo. Zabiera obrazy zachowane w pamięci, które widział podczas podróży i uczucia którymi darzył bliskie osoby. Nawet symboliczna obrączka, łańcuszek, czy inna cenna dla nas tu na ziemi pamiątka, którą mamy na sobie bądź przy sobie w ostatnim dniu zostaje tutaj. Nie przechodzi na drugą stronę.

Poświęciłem 4 ostatnie lata pracy dla człowieka, który nie zasłużył nawet na minutę mojego wysiłku, energii i lojalności. Ilu z Was ma takich szefów? I jak długo tkwicie w chorych relacjach zastanawiając się “co będzie, gdy zrezygnuję, albo stracę tę robotę? jak sobie poradzę?”
Nic nie będzie. Dobrze będzie. Świetnie sobie poradzisz!

Strach tak jak zakochanie, wypacza rzeczywistość i widzimy ją przejaskrawioną. W wypadku silnego zakochania zbyt kolorową, a w przypadku obezwładniającego strachu, mroczną jak przedsionek piekieł.

Czego się nauczyłem?
Tego, że nie warto ślepo i bezwarunkowo poświęcać życia dla kogoś odmawiając sobie prawa do dbania o własne zdrowie, prawa do urlopu i odpoczynku.

Zło odbiera nie tylko równowagę cielesną, nie tylko marzenia, ale przede wszystkim poczucie własnej wartości. Zło nie współczuje, nie wie czym jest empatia, nie szanuje i nie okazuje wdzięczności.
Tyle ile zrobicie dla siebie, tyle będziecie mięli. Im więcej będziecie mieli, tym więcej będziecie mogli dać tym, którzy na to zasługują i którzy tego naprawdę potrzebują. I nie mówię o posiadaniu fizycznym, a o sile wewnętrznej, bo z niej bierze się wszystko, także wartość materialna.

Dusza ludzka jest jak ogromny balon napełniany światłem i ciepłem. Unosi się tym wyżej im więcej tego światła i ciepła wpuścimy.
Jak latać, kiedy ciemno i zimno?

Toksyczne związki z których nie wiemy jak się wyplatać myśląc, że już nic dobrego nas nigdy nie spotka, nikt nas nie pokocha.
Praca w której jesteśmy traktowani jak niewolnicy. Ciągła pogoń za pieniędzmi, bo mało i mało i strach, że do końca miesiąca nie wystarczy.

Tkwicie w wyczerpującej i toksycznej pracy, bo liczycie na emeryturę? Nie liczcie. Emerytury nie będzie.
Dostaniecie ochłapy za które nie starczy Wam nawet na lekarstwa. Im prędzej to zrozumiecie tym większa szansa, że zdążycie zrobić coś konstruktywnego dla siebie. A robić w życiu można wszystko. Jeżeli człowiek na wózku inwalidzkim może nurkować z tym wózkiem albo skakać ze spadochronem to ja mogę zostać krawcem, kowalem, prawnikiem, stolarzem, prywatnym przedsiębiorcą, wspinać się po górach i zwiedzać cały świat. Bez względu na to czy mam lat 20, 30 czy 60. Wszystko dzieje się w nas, nie wokół nas.
Dzieje się w głowie. Póki blokady nie puszczą, nic się nie uwolni i wszystko będzie równie trudne do pokonania co zdobycie Mont Everest.

Chcesz podróżować?
Wsiądź w pociąg, samolot i eksploruj świat.
Skąd pieniądze na podróże? A skąd wzięły się pieniądze na komputer albo telefon w których
właśnie czytasz ten wpis?…
Coś za coś.

Uśmiechaj się do ludzi. Dobro wraca. Okazywanie serdeczności światu w kraju o mentalności i historii jaką posiadamy nie jest łatwe, ale nie jest też niemożliwe. Jeżeli dziś podzielisz się przysłowiową kanapką, ta za jakiś czas wróci do ciebie
w postaci całego bochenka chleba, bo ktoś podzieli się z Tobą. Wiem, bo sprawdziłem i staram się testować każdego dnia, bo się po prostu opłaca. To rodzaj barteru. Deal. Dobro i zło naprawdę wracają.

Jeżeli jesteście zdrowi, macie ręce, nogi i sprawne umysły nie pozwalajcie się zamykać w srebrnych, złotych, czy zardzewiałych klatkach. Klatka to klatka i nikt w niej skrzydeł nie rozwinie, nawet jeżeli wysadzana jest kamieniami Swarovskiego, czy diamentami i błyszczy z daleka.
Człowiek jest jak ptak. Musi latać i mieć poczucie wolności.
Wolność i miłość to podstawy bytu i jedno powinno wynikać z drugiego.

Staracie się o dziecko? Pragniecie go jak nikogo i niczego innego na świecie, ale się nie udaje i z tego powodu macie poczucie porażki, niespełnienia ?

Adoptujcie.

Tysiące dzieciaków jak bezpańskie psy porzucone przy drodze łakną choćby odrobiny miłości i czekają aż ktoś się zatrzyma i na nie spojrzy. Będziecie kochać tak samo jak urodzone. Jeżeli Wasza potrzeba podarowania miłości dziecku jest tak silna jak wasze starania o nie, pokochacie bezwarunkowo.

Cała sztuka polega na tym, by umieć z czegoś zrezygnować, aby móc coś zyskać.

Ten, który się nie boi jest głupcem, ale strach nie może paraliżować, bo wtedy jest toksyczny i rujnuje.

Minęło kilka miesięcy od momentu w którym wywróciłem swoje życie do góry nogami. Dziś mogę zrobić małe podsumowanie.

Jestem zdrowy. Jestem szczęśliwy. Podróżuję, realizuję się zawodowo, koncertuję, poznaję fantastycznych ludzi. Maluję obrazy, mam wiele planów na przyszłość.
Teraz budzi mnie śpiew ptaków. Przez ostatnich kilka lat go nie słyszałem. Nie widziałem nieba, wschodów i zachodów słońca. Nie czułem zapachu lasu i nie rozmawiałem ze zwierzętami i ludźmi tak jak na to zasługują. Biegałem z pracy do domu, z domu do sklepu, albo na pocztę. Wracałem, włączałem telewizor i szedłem spać.

Moje trzęsienie ziemi w zgliszczach pozostawiło tylko zło którego doświadczyłem przez ostatnie lata. Na tych ruinach zacząłem budować piękny “dom”. Mój dom w którym moje szczęście i życie zależy ode mnie. Ten dom to pełne przestrzeni wnętrze. Moje wnętrze. Wcześniej zatrute trochę przeze mnie samego, trochę przez innych.

Nie mam wątpliwości, że łatwiej jest tkwić w starym złym, ale znanym niż sięgnąć po nowe dobre, ale nieznane. To normalne, ale wolna wola. Czas nie zatrzyma się w miejscu i nie będzie czekał wiecznie.

Spróbuj zastosować metodę odbicia lustrzanego. Idź do urzędu, sklepu, kasy na dworcu i uśmiechnij się do pani szeroko i życzliwie życząc jej na odchodne miłego dnia. Zobaczysz co pojawi się na jej twarzy i w efekcie co sam/sama poczujesz.
Zrób to samo tylko w kiepskim nastroju mając pretensje o wszystko.
Efekt będzie natychmiastowy. Wszystko do nas wraca.

Podsumowując.
Czy dziś się boję? Już nie, bo to co mnie blokowało i straszyło wyeliminowałem ze swojego życia.
Potencjał ludzki jest nieograniczony. Nigdy na nic nie jest za późno. Za późno jest tylko wtedy, kiedy przychodzi kres i zastanawiasz się, czy Twoje życie było w 100% spełnione. Moje jak na razie jest, bo robię wszystko, aby tak było.
Nie czekam na państwową emeryturę. Nie przepijam zarobionych pieniędzy. Nie mówię, że życie jest do dupy, bo nie jest. Jeżeli tak się myśli i czuje należy iść do lekarza i psychologa, bo depresja nieleczona jest chorobą śmiertelną.

Wszechświat żyje i jest nieograniczony. Nauka z każdym dniem przynosi coraz więcej ciekawych odkryć. Rośliny żyją i potrzebują miłości. Zwierzęta żyją i potrzebują miłości. Ludzie żyją i potrzebują miłości.
Nie ze wszystkimi da się żyć w harmonii.I tak jak nie sadzisz sobie w ogródku pokrzyw, tylko po to, żeby się nimi poparzyć, tak nie musisz otaczać się ludźmi, którzy czynią w Twoim życiu zło. Ale znowu – wolna wola. Ty dokonujesz wyboru kim chcesz się otaczać i jaką funkcję w Twoim życiu ten człowiek ma pełnić.

Teraz budzę się rano z uśmiechem na twarzy i zasypiam z wypowiedzianym słowem “dziękuję”. Wdzięczność procentuje i mnoży się zupełnie jak komórka tuż po zapłodnieniu. To takie nowe życie. Powoływane każdego wieczoru poczuciem wdzięczności za to co mam. Następnego dnia mam jeszcze więcej.
Porozmawiajcie z ludźmi, którzy po wypadkach zaczęli jeździć na wózkach, albo, którym poumierały dzieci. Powiedzą Wam co jest w życiu ważne, a co kompletnie nieistotne.

Przestałem się stresować tym, czy zarobię w danym miesiącu dużo czy mało. Nawet jeżeli nic nie zarobię, z głodu nie umrę. Ziemia daje wszystko co potrzeba do przeżycia. A jakoś tak to wszystko działa, że im mniej stresu, a więcej wdzięczności, tym więcej pieniędzy, bo umysł się otwiera. Dobra energia przyciąga dobrą energię.
Wolna wola. Nic nie jest na pewno i nic nie jest na zawsze.
Jeżeli jest źle, można to zmienić. Ale wszystko zależy od tego jak bardzo się tego pragnie.
Życzę Wam odwagi:)

Damian


12 Komentarzy

Tomek · 31 grudnia 2015 o 09:15

Nie dość, że przystojny to i mądry. Chociaż to drugie jest najważniejsze.

Monika · 10 kwietnia 2015 o 20:33

Świetny blog, szczery i prawdziwy, płynący prosto z twojego serca :) piękny głos :) gratuluję,że odnalazłeś SIEBIE. Pozdrawiam:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *