Jest Taki film pt. „Służące”. Opowiada on o czarnoskórych służących nad którymi pastwiły się psychicznie ich białe właścicielki. Rzecz się działa w latach 60-tych XX wieku.

Logika polskiej prawicy i Kościoła katolickiego jest taka, że osoby homoseksualne powinny prosić, korzyć się, wręcz błagać o to, żeby nie dostawać manta na ulicy za to, że są homoseksualne. 
Absolutnie żadnych prowokacji, profanacji Maryi, krzyża i gołych dup na paradzie, bo wtedy wpie***ol, oskarżenia o homopropagandę i obrazę uczuć religijnych oczywiście. Mają siedzieć w domach, milczeć i nie przyznawać się, że istnieją.

No więc odpowiedzią na to jest jedna z końcowych scen filmu „Służące”. Mianowicie najlepsza kucharka wśród służących, mając już dosyć wieloletniego poniżania, gnojenia, upokarzania, czucia się człowiekiem drugiej, a nawet trzeciej kategorii, upiekła swojej pani ciasto. Ciasto brązowe, piękne, pyszne.
Pani zajadała się ciastem jakby nigdy smaczniejszego w ustach nie miała. A ciasto upieczone było z…gówna służącej.
I satysfakcja w oczach innych służących była budująca, bo w ten sposób zachowały swoją godność. Inaczej nie mogły, bo tę godność uwalano im w zarodku każdego dnia, od momentu ich narodzin.

Prowokacje, gołe dupy na paradach, środkowe palce gejów i lesbijek skierowane w stronę Kościoła. Przebieranie się za zakonnice są takim właśnie gównem służącej, która ma już serdecznie dosyć tłumaczenia się z tego, że urodziła się czarna i, że jej skóra nie brudzi deski sedesowej w muszli klozetowej należącej do jej białej pani. 

Ież można? Ileż mają słuchać, że są chorzy? Że powinni się leczyć? Że ich orientacja to zboczenie?
Nauka ponad 30 lat temu się w tej kwestii jasno wypowiedziała.

Ilu ma się zabić z powodu prześladowań, żeby prawica i Kościół wreszcie to gówno przełknęły i zrozumiały dlaczego ciasto jest z gówna, a nie jajek i mąki?

Kościół katolicki rozpętał wojnę i te wojnę przegra z kretesem. Holokaust już był. Drugi raz ludzie nie pozwolą, żeby się powtórzył, choć Kościołowi, jasnogórskim i białostockim nazistom rzeź się marzy. 
W Hiszpanii, Holandii, Niemczech, kościoły są puste i pozamykane. Polska idzie tą samą drogą. 

Tam także gwałcono dzieci, próbowano tępić ludzi ze względu na ich wyznania, przynależność narodowościową, czy orientację seksualną. Ludzie w końcu powiedzieli „dosyć!”. 
Zaczęli się masowo wypisywać z Kościoła i przestali Kościół sponsorować. 

Dzisiaj w Hiszpanii jest NORMALNIE. Człowiek idzie do sklepu w czerwonych oprawkach okularowych i nie boi się, że spotka naziola, no chyba, że akurat Grażyna z Januszem przylatują Wizzairem na alinkluziw, wtedy czasami można usłyszeć „Ty patrz, pe*ał idzie”. Ale w Hiszpanii nie są tacy odważni, bo odważni są tylko w grupie, wśród kolegów nazioli, więc w Hiszpanii na słowach się kończy. W Polsce na czynach się zaczyna.

Od tej chwili będę chodził na wszystkie Marsze Równości, nawet jeżeli stanie przede mną facet z gołą dupą, co wcześniej przyznam mnie zniesmaczało, ale nagle zrozumiałem. Przypomniało mi się brązowe ciasto.

I KAŻDY, absolutnie KAŻDY, kto dzisiaj przechodzi obojętnie obok ataków na osoby homoseksualne w Polsce, obok rodzącego się nazizmu i wspierającego ten nazizm Kościoła katolickiego, każdy, kto nie zabiera stanowczego głosu albo kto bredzi o „niesłusznych postulatach LGBT”, idzie ramię w ramię z nazistami. A naziści jak wiadomo, dzisiaj chcą zjeść na śniadanie gejów, jutro zaczną zjadać na obiad kobiety, pojutrze na podwieczorek niepełnosprawnych, a na końcu , na kolację zjedzą siebie nawzajem. Taka już natura potworów. 

I nie ma znaczenia, kto jaką ma orientację seksualną w tej walce o godność ludzi, o podstawowe prawa człowieka. Tak, jak nie ma znaczenia jaką orientację mam ja. 
Od wielu miesięcy stoję ramię w ramie z każdą homoseksualną osobą narażając się na przykre wiadomości, okropne komentarze, wyzwiska i utratę pracy. 
Jestem sojusznikiem osób LGBT. Nie dbam o to, co o mnie mówią i z czym będą mnie kojarzyć. 
Stoję po stronie prześladowanych.
Przestałem być zapraszany na koncerty. Nie będą mnie już zapraszały miasta na kolędowanie. Trudno. Wziąłem na klatę. W dupie mam taki kraj, gdzie za pieniądze sprzedaje się ludzi.

Doprowadzono do takiego momentu, że sam, ja w miarę opanowany człowiek, bliski jestem pokazania tej gołej dupy na paradzie. Bo mam dosyć tego, co się w tym kraju dzieje.

Tłuką nastolatków, nawet nie pięściami, ale butami po twarzach i oczekują, żeby Ci okładani buciorami nadstawiali drugi policzek? Żeby tłumaczyli się z tego dlaczego KRZYCZĄ na paradach i robią Kościołowi na złość walcząc o resztki zabieranej im godności? 
Kościół nigdy nie miał do nich szacunku. Nie ma go teraz i nie będzie miał w przyszłości.
I żadni pojedynczy księża, którzy okrywają się właśnie wstydem za swój Kościół, którzy przepraszają tych młodych uczestników marszu za ich zakrwawione twarze i wcześniejsze szczucie hierarchów na nich, tego już nie zmienią. Brunatna maź wylała się z Polaków i niech naziści (Także Ci w Kościele, wyrachowani panowie hierarchowie) nie myślą, że nie spotka się to ze stanowczym oporem społeczeństwa. 
Właśnie się spotyka. 
Ja na waszym miejscu panowie zacząłbym robić dodatkowe fakultety, bo za kilka lat będziecie bezrobotni albo w najlepszym wypadku wylądujecie na dalekich misjach w Etiopii. W Polsce nie będzie dla Was pracy.

Proszę także wszystkich, którzy choćby w ułamku utożsamiają się z tym bandytyzmem, którzy nie rozumieją, że ludzie rodzą się heteroseksualni, biseksualni, homoseksualni, transpłciowi, czarni, żółci, biali, rudzi, albo z niebieskimi oczami, aby odeszli z mojego życia, nie pisali do mnie maili z pouczeniami, radami, że mi nie wypada.
Nie chcę takich znajomych, nie chcę takich fanów, ani nie chcę takich czytelników. Wolę w tej sytuacji śpiewać pod prysznicem.

Damian Maliszewski 

Fot. Hubert Gostomski.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *