Autor: Damian Maliszewski

Damian Maliszewski fot Wojciech Buczyński 2Ego wielu Polaków, ten cały ich patriotyzm i honor są jak nadymająca się do niebotycznych rozmiarów żaba, polska ropucha szara. Ta nabiera powietrza, aby wydać się większą niż jest w rzeczywistości. Tak się niestety stworzenie nadyma, że niechcący kiedyś pęknie i z żaby zostanie wydmuszka. Należy pamiętać, że wciąż z ropuchy i, że z szarej.

Gdybyśmy byli normalni, zwyczajni, niekłótliwi, mili, niewyróżniający się, szlag by nas przecież trafił. Odwieczny przerost formy nad treścią.

Polska, ta, którą szczerze kocham za jedne rzeczy i której coraz bardziej mam dość za inne, jest jak pacjentka z podejrzeniem zaburzeń afektywnych dwubiegunowych. Huśtawki nastrojów. Od manii typu „Małyszomania„, aż po depresję i agresję typu: „Gdzie jest krzyż?”.
Od: „Barwo Kamil Stoch„, po „Ani złotówki dla himalaisty„.

To się leczy. Jurek Owsiak podczas następnej orkiestry powinien zrobić zbiórkę na porządną terapię grupową dla rodaków. Tylko dofinansowanie przychodni psychologicznych i oddziałów psychiatrycznych, jest w stanie uratować ten Kraj przed katastrofą i o ironio samego Jurka przed kolejnymi atakami zaburzonych ludzi.

Dzisiaj bohater, jutro antybohater. Kochamy – nienawidzimy.

Strach być w Polsce lubianym, bo ze stu procentową pewnością ta miłość prędzej, czy później zamieni się w morze nienawiści.
Granica między obydwoma uczuciami jest zatarta i rozmydla się jeszcze bardziej.
Media doprawiają pikantnie, ten gotujący się od dawna wywar, którego głównymi składnikami są nienawiść właśnie, głupota, kompleksy i sensacja.

Ważne żeby było mordobicie.

Kiedyś na dziedzińcach, na oczach wrzeszczącego tłumu wieszało się ludzi, paliło czarownice, bo tłum żądny był rozrywki i nie ważne, czy skazany był winny. Dziś podkłada się świnie, niszczy medialnie, nienawidzi dla nienawidzenia, wylewa morze hejtu w internecie i oczywiście wszystko najchętniej anonimowo, absolutnie bezkarnie. Taka tam patriotyczna potrzeba destrukcji.

Nad tym okładaniem pięściami „obcych”, a w przerwach „swoich”, już dawno straciliśmy kontrolę.

Ślepa, ideowa walka między ludźmi o rację i władzę, wynikająca z chęci zemsty, albo zwykłej głęboko zakorzenionej potrzeby konfliktu rozrasta się jak grzyb na ścianach.
Wiele czynników na to wpływa – strach, kompleksy, samotność, frustracja, niespełnienie, tęsknota za tym co stare, czyli za wojnami do których jesteśmy przyzwyczajeni.

Film „Rzeź” Romana Polańskiego w pełni oddaje to, co chciałbym powiedzieć. „Rzeź” jest o ludziach w ogóle, bez względu na to jakiej narodowości są, ale trudno nie zauważyć, że dzieli nas Polaków przepaść wielkości Kanionu Kolorado z takimi na przykład Nowozelandczykami, czy Australijczykami. Dziwne narody, bo się z nikim nie kłócą i z nikim nie tłuką. Coś musi z nimi być nie tak.

Nie wypada nam krytykować samych siebie jako Narodu, bo nie przystoi. Duma nam na to nie pozwala. Polak krytykujący Polskę? Zdrada Stanu, którą ja właśnie popełniam, ale już Polak krytykujący konkretnego Polaka, to zupełnie inna historia. Można, a nawet trzeba. Bez wyczucia, bez hamulców, bez ogródek.
Wtórują temu intelektualiści z Wiejskiej. Wszyscy siebie warci.

Tak się nadęli, że postanowili teraz wsadzać do więzień wszystkich tych, którzy pisną słowem, że Polacy, też pomagali Niemcom w Holokauście.
Nie daj Boże jeszcze mogłoby się okazać, że prawda jest dosyć brutalna i byli tacy Polacy, więc bezpieczniej jest zabezpieczyć się ustawą. Kto to wypowie głośno, pójdzie do ciupy.

Skłócili nas ze sobą, jedni i drudzy.
Teraz skłócają nas z innymi. Pokłóceni jesteśmy z Niemcami, Ameryką, Francją, Rosją, całą Unią Europejską, nawet z Ukrainą mamy na pieńku, Czechom dowaliliśmy, teraz przyszła kolej na Izrael.

Z kim jeszcze wojny nie prowadzimy? Aaa, no przecież z Australią i Nową Zelandią nic nie było. Islandia może?

Ten źle pojmowany patriotyzm blokuje przed rozwojem, radością życia, perspektywicznym myśleniem i braniem przykładu z tych Narodów, którym na danej płaszczyźnie życia, kultury, polityki, relacji międzyludzkich jest lepiej. Takich, które potrafią żyć w spokoju.

Opinie, nastroje, także mentalność tworzą teraz głównie media i ludzie mediów. U nas po zachłyśnięciu się „wolnością” tych mediów, trudno znaleźć balans i opanowanie.
Skoro inni z nami nie chcą iść na wojnę, wojny wypowiadamy skutecznie sami sobie, niszcząc jednostki.

Parcie Polaków, żeby zaistnieć w świecie, jest destrukcyjne.Mówi sporo o kompleksach.

Najpiękniejsze Tatry i Bałtyk na świecie, piękne, bo polskie… To nic, że Tatry mają też Słowacy, a Austriacy, Włosi, Francuzi i Szwajcarzy korzystają z jeszcze piękniejszych Alp.
Bałtyk też z założenia polski…zapominając, że jeszcze kilka krajów może o Bałtyku powiedzieć to samo, że jest „ichniejszy”.

Mitomania, nadmuchany balon i przerost ego.

Koncentracja sił i energii nie tam gdzie trzeba. Wcale nie musimy wiele znaczyć w świecie i ciągle konkurować z kimś, żeby dobrze się nam żyło tutaj w Polsce. Natomiast zdecydowanie powinniśmy przewartościować wiele rzeczy tutaj i docenić to co mamy. Dla nas samych i dla naszych korzyści. Przestać siebie wzajemnie niszczyć.

Główne rozgłośnie radiowe nie wiedzieć czemu wyparły polską muzykę z eteru spychając ją na margines. Jednocześnie ta, którą prezentowały i prezentują była i jest albo nie polska, albo jeżeli polska, to musi brzmieć „zagranicznie”, bo Polska jako Kraj, za wszelką cenę musi być światowa. Musi? Naprawdę?

Mamy tak wiele fajnych rzeczy do zaoferowania, które możemy zaoferować sami sobie, tu u nas na miejscu, ale niszczymy je częstokroć w zarodku zupełnie niesprawiedliwie, bezmyślnie i z katastrofalnymi skutkami, bo ludzie z tego kraju wyjeżdżają.

Dlaczego gospodarka jeszcze się nie rozleciała i PKB rośnie? Bo Polskę właśnie ratuje fala imigracyjna. Ponad milion (a może już dwa miliony) Ukraińców i innych nacji pracuje na ten odtrąbiony przez władzę sukces. Na ulicach Warszawy częściej słychać ukraiński, niż polski, a na dworcach  i w taksówkach już na pewno.

Jednocześnie z zaskakującą łatwością lubimy przypisywać na swoje konto zasługi za czyjś sukces. Lekkość przyklejania się do sukcesu innych jest zdumiewająca.

Agnieszka Holland od ponad 30 lat nie mieszka w Polsce, pracuje na zachodzie. Roman Polański (urodzony w Paryżu) od lat mieszka za granicą. Paweł Pawlikowski, reżyser „Idy” urodzony w Polsce, ale wychowany w Niemczech, Włoszech, później osiedlił się w Wielkiej Brytanii, tam kończąc Oxford. Fryderyk Chopin mieszkał we Francji.

Nie ważne, że to zachód dużo im dał, otworzył horyzonty i min. dzięki temu mają szersze spojrzenie, są wrażliwsi, mogli stworzyć piękne dzieła widząc rzeczywistość trochę inaczej, niż my tutaj. Ważne, że Polacy, polskie filmy, polski sukces, Polak stworzył, Polska zasłużyła itd. więc jednocześnie można ich tak samo zniszczyć, gdy przyjdzie ochota sfrustrowanym Polakom, bo wspomniani wyżej też są Polakami.

Wstydzić się powinniśmy.

Jedyne co wypada, to podziękować, że mimo tylu lat na obczyźnie nadal tworzą dla Polski i narodowości się nie wyrzekli.
Jak dobrze, że Chopin nie żyje. Gdyby żył podzieliłby los Agnieszki Holland. Suchej nitki by na nim nie zostawiono. Za co? A za to, że wyjechał z Polski do Francji? Na Père-Lachaise w Paryżu ma przynajmniej święty spokój. Tutaj, na Powązkach, Bóg jeden wie ile razy jego mogiła zasmakowałaby spluniętej śliny „prawdziwego Polaka”.

Polak wygrał, Polak zdobył.

Na Świecie Miss jakaś tam po polsku ani słowa nie potrafi, ale polskie korzenie ma, bo pra pra pra babcia była Polką, więc jest się czym pochwalić w wiadomościach, że prawie Polka zdobyła tytuł Miss, albo prawie Polka wygrała Eurowizję, choć reprezentowała inny Kraj i nawet nie wie, że jej pra pra pra dziadek był Polakiem. My wiemy, bo trzeba się czymś pochwalić w serwisach informacyjnych, że my Polacy, nam Polakom znowu się udało.

Podczas, gdy tu w Polsce są naprawdę masy uzdolnionych, mądrych, kulturalnych i wrażliwych ludzi robiących wiele dobrych, ciekawych i pożytecznych rzeczy. Od sztuki, przez naukę, działalność społeczną, aż po biznes. Doceniajmy ich, bo kraj się wyludnia. Zdolni emigrują.

Kiedyś zostaną tu tylko Ci, którzy wcześniej ganiali z kijami bejsbolowymi i racami tych zdolnych i pożytecznych. Ganiali ich wykrzykując jednocześnie hasła „Bóg, Honor, Ojczyzna”. To nie będzie wtedy przyjazny Kraj, ani dla nich samych, ani dla nikogo innego. Mam wrażenie, że już nie jest.

Przestańmy szukać dziury w całym, bo wstyd na cały świat.

Niestety konkluzję mam niezbyt optymistyczną, że jeżeli w 2005 r śmierć papieża Polaka i ta niepowtarzalna możliwość zadumy, wyciszenia, refleksji wtedy, a później żałoba po 10 kwietnia 2010r. niczego ludzi nie nauczyły, a nawet jeszcze bardziej ze sobą skonfliktowały, to tutaj już nic nie pomoże i albo trzeba się przyzwyczaić do tych prymitywnych wojenek polsko-polskich, polsko-światowych (za chwilę jak zabraknie wrogów na świecie, zaczniemy ich szukać w kosmosie) albo myśleć poważnie o emigracji.

Polska z syndromem bitej żony nigdy nie wejdzie w etap normalności, jeśli Polacy nie zrozumieją oczywistych mechanizmów wedle których funkcjonują.

Córka, która napatrzyła się w dzieciństwie na ojca lejącego matkę, z dużym prawdopodobieństwem w dorosłym życiu znajdzie sobie partnera, który także będzie stosował wobec niej przemoc.

Ciągnie nas do tego co znane, nawet jeśli jest złe.

Wieki całe byliśmy pod zaborami. I i II Wojna Światowa, aż w końcu PRL. Bez przerwy czyjaś silna łapa trzymała nas za gęby. Nie znamy innej rzeczywistości i wygrana ludzi pozbawionych jakiejkolwiek wrażliwości, pokazała, że jej nie chcemy. Nie odnaleźliśmy się w wolności. Nie lubimy decydować sami za siebie.

Fama niesie, że ten mały zgorzkniały tyran ma raka trzustki. Wybaczcie mi, ale
życzę jemu, sobie, ale przede wszystkim Polsce z całego serca oczywiście, żeby chorował jak najkrócej.

Politycy obudzili w ludziach skrywany żal, złość, agresję. Skłócili ludzi ze sobą.

Wojna się niektórym marzy.

Politycy przeminą, a skłóceni Polacy będą musieli ze sobą w tej nienawiści i zgliszczach po wojnie żyć.

Sylwester Chęciński reżyserując postaci Kargula i Pawlaka strzelił kulą i nie był to płot, a sam środek tarczy. Tacy jesteśmy.

fot. Wojciech Buczyński


14 Komentarzy

  • Janusz

    Celna, bardzo dobra analiza naszej rzeczywistości i nas samych… Świetne porównania i gotowe wnioski do pilnego zastosowania, pilnego, gdyż w przeciwnym razie poodcinamy sobie do końca wszystkie rękawy koszul i porozbijamy garnki na płocie jak w filmie Chęcińskiego…

  • Marzanna

    Tyle razy tu zaglądałam i w końcu się doczekałam :).
    Bardzo smutne wnioski, gorzkie słowa ale i aktualna rzeczywistość. Tragiczna rzeczywistość.
    Napiszę coś zupełnie od siebie- osoby zwykłej, niemedialnej jednostki społecznej.
    Mam taki charakter, że nie potrafię nienawidzić. I nie dlatego, że nie spotkało mnie w życiu nic strasznego. Nie dlatego, że jestem zagorzałą katoliczką. Nie dlatego, że na swej drodze spotykałam samych dobrych czy wielkodusznych ludzi. Wręcz przeciwnie. Do wszystkiego trzeba było dojść krętymi drogami, usianymi mnóstwem kłód. I od takiej właśnie jednostki jak ja wszystko się zaczyna.
    Lubię wiedzieć, co się dzieje w kraju czy za granicą. Nie chodzi tylko o politykę, ale o wszystkie możliwe sfery życia. Oglądam, czytam, analizuję, wyciągam własne wnioski, czasami wykorzystam coś w życiu, słucham. Lepiej się tak żyje, bo życie mamy tylko jedno (może banał, ale prawdziwy). Ciężko się patrzy na te wykrzywione twarze, oczy wychodzące z orbit i nienaturalne pozy. Mam wrażenie, że ludzie tak już nienawidzą, że nawet czasami nie wiedzą za co.
    Na fejsie można być teraz hejtowanym nawet za post ze zwierzętami. Oczywiście przez osoby anonimowe z fikcyjnymi profilami. Dlaczego? Tego nie potrafię zrozumieć, ale odpowiedzią jest Twój Damianie artykuł.
    Kocham muzykę. Potrafię docenić talent, wysiłek i ogrom pracy. Za co ja mam nienawidzić muzyka czy aktora? Naprawdę nie wiem. Czy nie lepiej jest uśmiechnąć się, powiedzieć dobre słowo, spokojnie porozmawiać zamiast krzyczeć ?
    Jestem Polką i kocham swój kraj, ale obecnie mam wrażenie, jakbym żyła w ciemnym, zimnym lochu pełnym pajęczyn. I nie mogę dostrzec światełka….

  • Karol

    Kolego Maliszewski – chyba jednak nikt nie ma większego ego od ciebie. A twoje żałosne przysrywanie i kpienie z wszystkiego co wyższe i ważniejsze niż te wasze showbiznesowe modne ciuszki, perfumki, kariera, podróże i kasa kasa kasa – samo to wystawia ci świadectwo. Ostatnio zarzuciłeś panu red Bogdanowi Zalewskiemu z RMF że – pisząc o wojnie z Żydami – jest antysemitą. Ja kolego Maliszewski napisze więcej – jesteśmy, jak naród, na wojnie z Żydami nie od dziś, ale od lat! I lepiej by było dla ciebie i Polski żebyśmy tej wojny nie przegrali… Hallelujah!

    • „Kolego”, a czy Ty myślisz, że jak napiszesz „nie@podam.ci.meila” To jesteś anonimowy?:) Nie jesteś. Wiesz, że dziennikarzem za te słowa zajmie się prokurator? Rozumiem, że masz świadomość tego co piszesz?

  • Jarek

    „Niewinni niedoskonali” lubię te piosenkę. Szkoda że nie ma więcej utworów w Pana wykonaniu .Skąd tyle żalu w tak mlodym czlowieku….Ten artykuł mnie zasmucił

  • darek

    Witaj,
    Mnie interesuje Twoja twórczość artystyczna. Kiedy kolejny utwór?. Człowiek z taką wrażliwością, talentem, subtelnym i fenomenalnym głosem powinien tworzyć. Fani czekają …ja czekam.
    Lubię czytać Twoje opinie o otaczającej rzeczywistości, sposób w jaki rozprawiasz się z ludźmi podoba mi się. Ogólnie postrzegam Cię jako b.pozytywnego obywatela tego globu, wkrótce napiszę więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *