Autor: Damian Maliszewski

Dworzec kolejowy Warszawa Wschodnia.
Wsiadam do pociągu relacji Warszawa – Praga. Wagon 349, miejsce 102 przy oknie.

Na przeciw mnie dojrzała pani. Inteligentne, zmysłowe rysy twarzy i dobrze dobrane oprawki okularowe w kolorze cielisto-kremowym.
Mam wrażenie, że panią skądś znam. Aktorka, albo pisarka. Ja wpatrzony w telefon, ona w książkę – „Alkohol i muzy” – Sławomir Koper.
Do pani przysiada się pan ze skórzaną torbą. Do mnie 26-latek z piwem w ręku. Dosyć mocno podpity. Na pierwszy rzut oka dres spod ciemnej bramy. W głowie mi dźwięczy dobrze znana myśl – zaraz będą kłopoty.

Podpity szuka kontaktu.

– Ja Cię ziomuś skądś znam. Bez urazy, ale Ty coś z muzyką ten teges?
– No tak.
– Kurwa, no to musisz mi o tym opowiedzieć, bo nigdy nikogo, kogo skądś znam, nie spotkałem.

Delikatnie dałem do zrozumienia, że chwilowo zajęty jestem pisaniem. Uszanował i grzecznie przeprosił.
Otwiera piwo. Pije.
Pani spogląda z uśmiechem spod okularów na pijanego pijącego „Harnasia”. Nic nie mówi.
Ten od skórzanej torby zaczyna głośno i irytująco rozmawiać przez telefon na temat jakichś poważnych interesów. Biznesmen.

Przyglądam się wszystkim.
Nie lubię pijących w miejscach publicznych, ani głośno rozmawiających przez telefon.
Pijany wychodzi do toalety. Wykorzystałem moment.

– Chyba będą kłopoty – mówię. Mam pecha do pijaków w pociągach.
– Ale dlaczego? Niech pije, miły jest.

Odparła uśmiechając się życzliwie.
Zerknąłem dyskretnie jeszcze raz na tytuł książki, którą czyta. „Alkohol i muzy”. Hmm.

– Czy ja panią skądś znam? Aktorka? Pisarka?
– No właśnie, ja pana też skądś? Pan jest muzykiem?

Przedstawiliśmy się sobie.
Wraca pijany z toalety. Zagaduje tę w okularach, że chyba skądś ją zna i, że to niemożliwe, żeby dwie osoby, które skądś zna, w jednym czasie siedziały obok niego.
Odłożyła książkę, ja schowałem komputer. Nic z naszych planowanych zajęć nie będzie. W powietrzu zaczęła unosić się perwersyjna potrzeba kontynuacji rozmowy i ciekawość tego, co wydarzy się za chwilę?

Pijany nadal szuka kontaktu. Pani pyta pijanego, czym ten się zajmuje?

-Jestem kucharzem, ale pracuje fizycznie przy budowie dróg, łopatą.

Do rozmowy włącza się ten od skórzanej torby:

– To zabawne, bo ja też w tej samej branży. Poniekąd obaj tworzymy jedno dzieło.

Na to pani w okularach, że ona także.

– Mam fabrykę. Produkujemy surowce potrzebne do położenia asfaltu.

26-latek nieskrępowany i z naturalną, ale jednak poalkoholową szczerością wciąż szuka kontaktu. Już cielesnego. Zaczyna mnie przytulać.

– Ziomuś, Ty się tak nie stresuj.
– Spoko, nie stresuję się.
– Mógłbym być Twoim synem. Piękna jesteś.

Rzekł nieoczekiwanie do permanentnie uśmiechniętej blondynki w okularach.

Ten z torbą:

– To akurat nie był komplement.
– Wiem, ale lubię starsze od siebie kobiety.
Odpowiada pijany.

Ona wciąż uśmiechnięta i coraz bardziej pochłonięta historią pijanego.

Pijany podszedł do innej pasażerki i poprosił o kartkę i długopis. Ta miała tylko różowe druki do przelewów bankowych. Wziął.
Poprosił tę w okularach o autograf. Podpisała. Chyba z dziesięć razy w czasie całej drogi podawał jej dłoń.
Na dłoni się kończyło, bo dzielił ich stolik. Była bezpieczna.
Wszyscy wyczuwali komediowość całej sytuacji. Mnie już bolała szczęka ze śmiechu.
Jednocześnie wisiało w powietrzu przeczucie, że wspomnienie po tej podróży w każdym z nas zostanie na długo.

Po chwili pijany znowu wychodzi do toalety. Drugie piwo, wiadomo, siku.
Ten od torby mówi, że pracował kiedyś z takimi jak ten pijany. Trudna sprawa, ale, że ten jest jakiś inny, bo inteligentny i szkoda go trochę. Wtóruje mu ta w okularach, że faktycznie mądry chłopak.
Pijany wrócił. Zaczyna opowiadać jakie książki w życiu przeczytał. Tolkiena, Lema i sporo innych. Rzeczywiście przeczytał.
Ciuchy przesiąknięte papierochami, dawno nie prane. Stare dresowe spodnie z dziurą na lewej nodze. Z wyglądu chłopak spod bramy jakich się widuje w blokowiskach, tylko wiedza za duża jak na chłopaka spod bramy.

Otworzył trzecie piwo. Opowiada, że ma ciężkie życie i, że nie ma przyjaciół.
Ja opowiedziałem całej trójce o moim syndromie ofiary. O tym, że ciągle trafiam w pociągach na pijaków, którzy mnie zaczepiają, atakują, a czasem biją i, że noszę gaz łzawiący przy sobie, ale, że dziś jest inaczej i pierwszy raz nie przeszkadza mi, że ktoś sobie pije obok mnie w pociągu.

Znowu mnie przytulił. Ta w okularach się śmieje.
Co jakiś czas patrzyliśmy sobie w oczy z panią od oprawek. Jakoś porozumiewawczo. Wytłumaczyła całkiem sensownie dlaczego mnie zaczepiają i biją. Ten od torby przytaknął.
Pojawiła się we mnie ogromna potrzeba przedłużenia tej chwili i zawarcia znajomości z panią. Czasem jest tak, że ktoś ma w sobie światło. Ona ma – miłość.
Desperacko chcąc zatrzymać to światło przy sobie, zachować kontakt, zaproponowałem, że może ma ochotę usłyszeć mój nowy utwór?

Lekko się speszyła.

– Chyba to nie najlepsze warunki do słuchania.

Ja się speszyłem. Rzeczywiście żenująca oferta.

Pijany i ten od torby skórzanej wysiadają w Katowicach. Bardzo serdeczne pożegnanie.
Ta w okularach rzuca propozycję, że może byśmy się jeszcze kiedyś umówili w pociągu na taką podróż?
Pijany w ostatniej chwili rzuca się na nią i mówi, że musi ją pocałować. Ta, że lepiej nie.
Nie odpuścił. Przytulił i bez manier, ale z prawdziwą szczerością pocałował ją w policzek.
Ona z uśmiechem wypala, że dobrze, że nie wgryzł się w jej szyję.

Stacja Katowice. Wyszli.

Pijany już na zewnątrz podszedł do szyby. Uformował dłońmi dla mnie i pani w okularach serce.

Zostaliśmy sami. Po sekundzie zadała pytanie:

– Skoro masz takiego pecha i tak Cię zaczepiają, czy masz szczęście w miłości? Dziś Walentynki.

Zaskoczyła mnie. Zacząłem się miotać. Odpowiadam, że nikt nigdy tego pytania mi nie zadał i to trudne pytanie. Po zastanowieniu odparłem:

– Tak, mam. Przeżyłem miłość, a to wielkie szczęście móc przeżyć miłość, nawet tragiczną.

Wstała. Pociąg zbliżał się już do Mikołowa. Ubrała płaszcz. Ja również wstałem. Miałem ochotę ją tak po ludzku przytulić, ona mnie chyba też. Przez ułamek sekundy staliśmy niepewni tego jak się pożegnać. Finalnie podaliśmy sobie tylko dłonie. W końcu my nic nie piliśmy, więc elementu nieskrępowania alkoholowego nie było. Wyszła z pociągu. Obejrzała się jeszcze, pomachała ręką przez szybę i zniknęła za budynkiem dworca.
Zdążyłem dać jej w pociągu swój singiel mając nadzieję, że jeszcze kiedyś ją spotkam.

Pijany ma na imię Mateusz i jest z Sosnowca. Ma trójkę dzieci, które kocha. Zupełnie w siebie nie wierzy, ale ma dobre serce. Dodaliśmy mu otuchy.

Pan z torbą skórzaną jest projektantem polskich dróg i autostrad, ale jego hobby to praca z trudną młodzieżą. Wyjeżdża z dzieciakami na obozy i bardzo ceni harcerstwo. Wie jak dotrzeć do skomplikowanego świata zagubionych małolatów.

Pani w okularach to Agnieszka Krukówna, aktorka. Cudowna „Janka”, której zaczarowany pierścień przenosił do magicznego świata fantazji prawie trzydzieści lat temu nie tylko mnie.
Napisała Mateuszowi na druku do przelewu bankowego, że jest inspirującym człowiekiem.

Ja to ja. Poszukuję światła.


10 Komentarzy

  • VXQ

    Wsiadając do wybranego pociągu, stajemy się jego członem, ogniwem, cząstką…, która się scala w jedno…
    Będąc już w wagonie siadamy w ulubionym i wygodnym miejscu – często przy oknie …, (większość pasażerów lubi siadać przy oknach i po środku mieć stolik…, chyba że ma wcześniej wykupiony bilet …) aby podziwiać biegnący świat wraz z jego …

    Stwarzamy własne – bynajmniej prywatne, zamknięte miejsce, oczekując że nikt nam tej prywatności nie zamąci…
    Szczególnie na dalekich trasach, gdzie długimi godzinami spędzimy w miarę dobry czas z książką, laptopem, prasą, często słuchając muzy, by w miarę szybko nam czas umknął.

    Staramy się zapomnieć prawie o wszystkim co nas otacza, jakaś pustka wypełnia … (co najbardziej lubimy, lecz nie do końca).
    Każdy z swoimi sprawami, problemami, myślami, wsiada i jedzie do obranego celu, są obcy dla nas i dla innych.
    Staramy się nie przeszkadzać innym i aby inni nam nie przeszkadzali.
    A jednak taki luksus jest mało osiągalny…
    Wiele pytań narzuca się mam, dlaczego … dlaczego… ?

    Opisana podróż daje nam lekcje historii, przygody, poznajemy charaktery różnych osób, dobre i te mniej dobre, uważam że ta przebyta trasa pociągiem – nauczyła i dała zrozumieć… hmm, ale co?
    Nie możemy być aż tak do końca odosobnieni z swoim ego bycia ja.

    Pokazało nam prawdziwe oblicze, jacy jesteśmy w danej sytuacji, może nie zawsze do końca dobrej…
    Podróże uczą i dają wiele do myślenia – a może taki los zrządził i pchnął w nas byśmy mogli osiągnąć odrobine własnego celu, nie zamykając się w własnym umyśle.
    Gdyby tylko była taka dogłębna monotonia, myślę – że to pociąg wraz z wagonami stał by się widmem.
    Bądźmy mili, otwarci nie zamknięci … (tak do pewnych granic…).

    Tak wiele krytyki pod tym adresem usłyszymy :
    że nie te czasy, nie ci ludzie, nie …, nie …
    Zamknięci w swoim świecie, chcemy pokazać, że ja tu się liczę i nikt mi nie włazi z … w drogę.
    Tak wiele spraw ludzkich a tak mało zrozumienia wobec siebie i innych.

    Ciekawa opowieść jest sposobem na życie …
    Miło się czyta.
    A co do krytyki …?
    Nikt z nas nie lubi, (no może prawie wszyscy…).
    Szukać błędu u kogoś tak, tak popełnili ci którzy chwilowo chcą się oderwać od codzienności, wpadają na chwilę a zachowanie jest ich nieadekwatne do innych osób… (nie do końca jednak tak jest).
    A może pokazać, że jeszcze istnieje, lub nie mam czasu, zatrzymać się przez chwile i pomyśleć, dokąd się spieszymy, pozorując że nic się nie stało..?

    By zrozumieć ten opisany tekst – wolno i kilka razy czytam – wsłuchawszy w danej muzy osobie.
    Wtedy zrozumiale jest, że to piękna opowieść o ludziach, którzy są o różnych charakterach a bynajmniej łączy mała wspólna podróż do jakiegoś celu …
    Myślimy i zastanawiamy się – gdyby te osoby nie wsiadły ?
    Wiem inny był by scenariusz opowieści – a może by nie było tego POCIĄGU…?

    Opis przedstawia nam kilka wątków:
    Tak- hmm pierwsza osoba była starsza pani – charakter pokoleń, gdzie mało kto może być z takim usposobieniem szczegółów mocno znaczących…

    A drugą osobą był pan, który nie mógł zająć dobrego miejsca przy oknie, ale zajął u boku starszej pani, niezłe miejsce..
    Człowiek z przekroju gdzie zapomina się o wszystkim, ale człowiek interesu …
    Jestem pewny w stu procentach, że wystarczy kilka słów by zapytać, porozmawiać i może się uda połączyć sprawy b….
    Takie czasy, nie wińmy za to człowieka (ale, ale…). Coraz częściej spotyka się takich b …

    No, no a trzeci pasażer to już inny, odosobniony charakter, jak wiele jest takich osób ?
    Niestety wyjazdy, rozłąki, delegacje wiele osób doprowadza do takich sytuacji, jak ten pan …
    Coraz częściej spotyka się takie osoby, otoczenie słaby charakter, towarzystwo, inna sytuacja życiowa, pokazać że jest się mocnym, ale, ale nie do końca (zostało już wcześniej opisane , na ten temat).
    I to piwo które rozwiązuje wszystko w człowieku, w dodatku takie – nie opisze jaką pustkę daje organizmowi i wiele, wiele innych …. , (wiemy i dla ludzi jest ….. ale z umiarem).

    Pozostała nam osoba, pan który to przeszedł i opisał nam.
    W człowieku czasami budzi się coś co nie jest osiągalne, a jednak ta podróż i pasażerowie dali wiele do myślenia , jak mile opisanej historii .
    Warto było pochylić się nad taką sytuacją, którą już odpowiedź znamy….
    A może, miało być tak ?
    Pewnych spraw nie układamy sobie, to los nam ułoży i pokazuje jak musimy się zachować w danej sytuacji…
    Dzięki takim podróżom i z bagażem doświadczeń – budzi się w nas wena, do pisania wspaniałych opowieści, wierszy, historii, piosenek…..

    Motto:

    Kto czyta, może nie zrozumieć tego…
    Może być sfrustrowany , a może i nie…?
    Kto czyta wiele razy i słucha muzy – wie więcej.

    Oby tak dalej i nie poddawać się, a los ….

    A jeśli nic w tym co opisane – wystarczy zaznaczyć i nacisnąć deltę….

  • x:)x

    Mam teraz zły czas, lecz pomaga mi Pana muzyka, zazdroszczę – chciałabym być tak mądrą osobą. Życzę szczęścia, jest Pan wspaniałym człowiekiem.

  • JANUSZ

    Damian ,jak każda tak i ta Twoja opowieść jest fascynująca ,czyta się ją w oczekiwaniu na następne wrażliwe Twoje przeżycia. Czekamy na kolejne Twoje refleksje ,spostrzeżenia co się dzieje wokół nas wszystkich,tyle że my tego nie widzimy zajęci codziennością . Pisz więcej i częściej.CZEKAMY

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *