Polak ma duż(ego)

"Polak ma duż(ego)"

Ego wielu Polaków, ten cały ich patriotyzm i honor są jak nadymająca się do niebotycznych rozmiarów żaba, polska ropucha szara. Ta nabiera powietrza, aby wydać się większą niż jest w rzeczywistości. Tak się niestety stworzenie nadyma, że niechcący kiedyś pęknie i z żaby zostanie wydmuszka. Należy pamiętać, że wciąż z ropuchy i, że z szarej. Gdybyśmy byli normalni, zwyczajni, niekłótliwi, mili, niewyróżniający się, szlag by nas przecież trafił. Odwieczny przerost formy nad treścią. Polska, ta, którą szczerze kocham za jedne rzeczy i której coraz bardziej mam dość za inne, jest jak pacjentka z podejrzeniem zaburzeń afektywnych dwubiegunowych. Huśtawki nastrojów. Od manii typu „Małyszomania„, aż po depresję i agresję typu: „Gdzie jest krzyż?”. Od: „Barwo Kamil Stoch„, po „Ani złotówki dla himalaisty„. To się leczy. Jurek Owsiak podczas następnej orkiestry powinien zrobić zbiórkę na porządną terapię grupową dla rodaków. Tylko dofinansowanie przychodni psychologicznych i oddziałów psychiatrycznych, jest w stanie uratować ten Kraj przed katastrofą i o ironio samego Jurka przed kolejnymi atakami zaburzonych ludzi. Dzisiaj bohater, jutro antybohater. Kochamy – nienawidzimy. Strach być w Polsce lubianym, bo ze stu procentową pewnością ta miłość prędzej, czy później zamieni się w morze[…]
Czytaj dalej…

CZŁOWIEK

"CZŁOWIEK"

Dworzec kolejowy Warszawa Wschodnia. Wsiadam do pociągu relacji Warszawa – Praga. Wagon 349, miejsce 102 przy oknie. Na przeciw mnie dojrzała pani. Inteligentne, zmysłowe rysy twarzy i dobrze dobrane oprawki okularowe w kolorze cielisto-kremowym. Mam wrażenie, że panią skądś znam. Aktorka, albo pisarka. Ja wpatrzony w telefon, ona w książkę – „Alkohol i muzy” – Sławomir Koper. Do pani przysiada się pan ze skórzaną torbą. Do mnie 26-latek z piwem w ręku. Dosyć mocno podpity. Na pierwszy rzut oka dres spod ciemnej bramy. W głowie mi dźwięczy dobrze znana myśl – zaraz będą kłopoty. Podpity szuka kontaktu. – Ja Cię ziomuś skądś znam. Bez urazy, ale Ty coś z muzyką ten teges? – No tak. – Kurwa, no to musisz mi o tym opowiedzieć, bo nigdy nikogo, kogo skądś znam, nie spotkałem. Delikatnie dałem do zrozumienia, że chwilowo zajęty jestem pisaniem. Uszanował i grzecznie przeprosił. Otwiera piwo. Pije. Pani spogląda z uśmiechem spod okularów na pijanego pijącego „Harnasia”. Nic nie mówi. Ten od skórzanej torby zaczyna głośno i irytująco rozmawiać przez telefon na temat jakichś poważnych interesów. Biznesmen. Przyglądam się wszystkim. Nie lubię pijących w miejscach publicznych, ani głośno rozmawiających przez telefon. Pijany wychodzi do toalety. Wykorzystałem moment. – Chyba będą kłopoty – mówię. Mam pecha do pijaków w pociągach. – Ale dlaczego? Niech pije, miły jest. Odparła uśmiechając się życzliwie. Zerknąłem dyskretnie jeszcze raz na tytuł książki, którą czyta. „Alkohol i muzy”. Hmm. – Czy ja panią skądś znam? Aktorka? Pisarka?[…]
Czytaj dalej…

PEDAŁ

"PEDAŁ"

Zanim wypowiesz z pogardą to magiczne słowo, pamiętaj, że słucha Cię Twoje dziecko i, że za każdym razem kiedy to słyszy, czuje przeszywający ścisk w żołądku, gorąco, które ogarnia całe jego ciało jakby ktoś wylał na nie garnek wrzątku i być może zastanawia się jak się zabić, albo w najlepszym wypadku jak uciec z domu. Ty zamiast poświęcić czas na rozmowę, wsparcie i spowodowanie, aby to dziecko, które rodziłaś w bólach i w dniu przyjścia na świat obdarzyłaś bezwarunkową miłością traktowało Cię jak powiernika swoich sekretów i przyjaciółkę, robisz wszystko, aby je stracić. Może nieświadomie, bo nigdy nie wpadłaś a to, żeby przeczytać rozsądny artykuł, książkę. Nie chciałaś wiedzieć więcej. Nie zastanawiałaś się też nigdy nad tym, że przecież Twój ulubiony aktor, wokalista, prezenter telewizyjny, pisarz, malarz, czy ksiądz są „pedałami”, których tak nienawidzisz. Nie chciałaś nigdy poznać żadnego geja i sprawdzić jakim jest człowiekiem. Nie przypuszczałabyś, że może od kilkunastu lat już znasz, ma dobre serce, jest wrażliwym, utalentowanym chłopakiem i jest nim Twój syn. Czasami wychodzi do lasu, spaceruje w samotności. Czasami chodzi na cmentarz i wyobraża sobie[…]
Czytaj dalej…

Islam – religia miłości

"Islam – religia miłości"

Pragnąłem żyć w świecie w którym ludzie są różni, ale nade wszystko równi. Chcieli tego Europejczycy, Amerykanie. Chcieli tego ludzie o otwartych sercach i jestem przekonany wynikało to z ich dobrej woli i szacunku do różnic kulturowych, etnicznych i światopoglądowych. Stąd wzięła się dziś mająca nienajlepszy wydźwięk idea „multi-kulti”. Ta sama zresztą dzięki której Polacy mogli „wymieszać się” ze społeczeństwem brytyjskim, irlandzkim, czy niemieckim podczas niedawnej emigracji. To dzięki otwartości Europy obecnie tylu nas w jej Krajach. Wydawało mi się, że skoro Świadkowie Jehowy mogą w obecnych czasach świetnie współistnieć z Chrześcijanami, a Chrześcijanie mogą dogadać się z Buddystami, to nie mamy prawa dyskryminować Islamu. Wykłócałem się w wielu dyskusjach. Broniłem prawa do wszystkich wyznań i prawa do wolności światopoglądowej uznając tę wartość za fundament egzystencji. 12.06.2016r dokonano kolejnej bezlitosnej i bezsensownej masakry. Tym razem zamordowano pięćdziesiąt osób w klubie dla gejów na Florydzie z której przecież wróciłem miesiąc temu. Ja tam byłem i bywałem z moimi znajomymi w różnych klubach. Widziałem wyścigi Drag Queen na wózkach sklepowych w centrum wyspy Key West śmiejąc się do rozpuku. Dzisiaj patrzę na te[…]
Czytaj dalej…

Motyl

"Motyl"

Kilka dni temu mój śpiewający kolega, którego znacie, ale z szacunku dla jego prywatności nie będę zdradzał który – stracił najbliższą i najważniejszą osobę jaką miał w życiu – MAMĘ. Poniekąd moja rodzina związana jest z jego rodziną, tym większy czuję żal. Stracił ją mniej więcej w wieku w którym byłem, kiedy odszedł mój tata. Dwudziestoparolatek nie jest przygotowany na pożegnanie rodziców. Cały świat się wali. Wszystkie fundamenty topią się jak szkło rozgrzane do czerwoności. Pod nogami robi się grząsko i nieznośnie paląco. W głowie zapadają ciemności. Moje fundamenty wtedy nie rozjechały się min. dzięki wsparciu MAMY. Nie rozjechały się też dzięki niezwykłemu doświadczeniu. Ono z perspektywy tych 12 lat, które upłynęły o ironio wydaje mi się najsolidniejszym fundamentem na którym obecnie opieram swoje życie. To doświadczenie to spotkanie i „rozmowa” z tatą w najtrudniejszym dla mnie momencie, pół roku po jego śmierci. Historia jest niezwykła i bardzo osobista. Gdybym chciał udowadniać niedowiarkom jej prawdziwość powiedziałbym, że nie tylko ja go wtedy widziałem i nie minąłbym się ani na moment z prawdą, ale na szczęście jestem w takiej sytuacji życiowej,[…]
Czytaj dalej…